Rozmowa z trenerem Górakiem
O rundzie jesiennej, celach na wiosnę, formie napastników, zmianach personalnych i planach na najbliższe tygodnie - rozmawialiśmy z trenerem bialskiej Stali - Rafałem Górakiem.
Za nami runda jesienna. Jak oceni Pan te ostatnie kilka miesięcy?
Rafał Górak: Na pewno na plus. Mamy co prawda stratę do Odry i Rekordu, ale nie możemy się tym katować. W mojej ocenie, gdybyśmy byli bogatsi o trzy punkty to powiedziałbym, że ta runda była na 100 % udana. Mamy teraz 29 punktów, więc myślę, że runda jesienna była udana w 95%.
Przed nami Odra i Rekord, ale liga jest dość wyrównana. Patrzycie bardziej w górę tabeli, czy na to, co dzieje się za waszymi plecami?
Patrzymy przede wszystkim na cele, jakie sobie postawiliśmy. Przez reorganizację rozgrywek mamy dość trudny sezon. Myślę, że dla BKS gra w nowej trzeciej lidze to także awans sportowy. Ten sezon ma to jednak do siebie, że można teoretycznie przeskoczyć aż o dwa szczeble rozgrywek. Patrzymy na przewagę nad szóstym miejscem, bo wydaje się, że siódma pozycja jest dość niepewna i również z tego miejsca można spaść. Z drugiej strony zerkamy też w górę tabeli, mamy 5 punktów straty do lidera i 3 do drugiego miejsca. W ambicji każdego sportowca jest gra o najwyższe cele, a więc o wygranie ligi. My też jesteśmy ambitni, więc będziemy grać o pełną pulę.
Czy na tym poziomie ma jakieś znaczenie to, że z Odrą i Rekordem na wiosnę zagramy w Bielsku-Białej?
W meczach z tymi najtrudniejszymi rywalami trochę zatraca się to kto jest gospodarzem a kto gościem. Gdyby na trybunach było z 10 tysięcy ludzi to pewnie byłoby inaczej i goście mieliby trudniej. Tymczasem my nie mamy nawet atutu własnego boiska, bo przecież na Stadionie Miejskim nie trenujemy, a gramy jedynie mecze. Bardzo się cieszymy, że gramy na Stadionie Miejskim, bo jakby nie patrzeć jest to też kolebka BKS. Żebyśmy mogli jednak mówić o atucie własnego boiska musielibyśmy grać w Wilamowicach, gdzie na co dzień trenujemy.
W tej rundzie bialska Stal przeżywała wzloty i upadki. Czy jest jakiś mecz, którego pan żałuje najbardziej, a może jest też taki, z którego jest pan szczególnie zadowolony?
Na pewno żałuję straty punktów w Czańcu i z Grunwaldem. Czuję, że w tych meczach mogliśmy pokusić się o większą zdobycz punktową, np. zremisować z Czańcem i wygrać z Grunwaldem. Wówczas mielibyśmy te trzy punkty więcej, o których mówiłem na początku. Zadowolony z jednego konkretnego meczu chyba jeszcze nigdy nie byłem, bo zawsze jest coś, co można zrobić lepiej. Globalnie jednak jestem zadowolony z końcówki rundy, bo wygraliśmy bardzo ważne mecze.
To dopiero początek przerwy i waszych urlopów. Czy można już jednak mówić o jakichś zmianach personalnych w BKS?
Wiemy na pewno, że odejdzie od nas Rafał Hałat. Wydaje mi się, że zyskał na tym, że z nami trenował, ale jeszcze to nie ten czas, żeby dostawał od nas regularnie szansę. Szkoda, żeby nie grał, bo to byłoby ze szkodą dla niego samego, dlatego zdecydowaliśmy, że nie przedłużymy wypożyczenia. W sprawie pozostałych zawodników cały czas rozmawiamy. Najwięcej rozmów jest oczywiście w sprawie tych piłkarzy, którym kończą się umowy. Wiemy już, że kontrakt o 1,5 roku przedłużył Ariel Dzionsko. Po słowie jesteśmy już także z Sewerynem Caputą. O innych będziemy informować na bieżąco.
W kontekście nowych piłkarzy BKS Stal w prasie pojawiła się ostatnio kandydatura Krzysztofa Chrapka...
Z Krzyśkiem jestem w stałym kontakcie, ale pamiętajmy, że w lipcu przeszedł poważną operację kolana i musi minąć jeszcze trochę czasu zanim dojdzie do formy. Życzę mu zdrowia, bo jak ono dopisze to może zacznie z nami treningi. A co będzie później to zobaczymy.
Na uwagę zasługuje fakt, że znów mamy kandydata do króla strzelców. Póki co w tej klasyfikacji prowadzi Damian Zdolski. Martwi chyba jednak forma bielskich napastników, którzy strzelają mało goli.
Do podstawowych celów napastnika należy strzelanie bramek. Moim zdaniem napastnik może mówić o dobrym sezonie wówczas, gdy strzeli 15 goli. Naszym napastnikom sporo do tego wyniku brakuje, bo przecież zdobyli łącznie 5 bramek. To problem, z którym muszą sobie poradzić. Mamy całą zimę na to, żeby ta sytuacja się poprawiła. Chcę jednak zauważyć, że jesteśmy dość zbilansowani. Więcej strzelamy niż tracimy, ale zarówno w ofensywie jak i defensywie jest trochę do poprawy. Najważniejsze jednak, że jesteśmy drużyną zgraną i mam nadzieję, że po przerwie zimowej będzie podobnie.
Trudno też nie zauważyć dość słabego wyniku bramkowego Filipa Wiśniewskiego, który przecież w poprzednim sezonie był królem strzelców, a teraz na półmetku na ma swoim koncie zaledwie dwa gole.
To prawda. Zauważmy jednak, że dla Filipa sezon rozpoczął się rozczarowaniem. Miał różne plany, trenował z drużynami z wyższych lig, nawet ekstraklasy, ale nic z tego nie wyszło. Był nam bardzo wdzięczny, że udało nam się wynegocjować jego przenosiny do BKS z Gwarka Zabrze, bo wie, że nie była to sprawa łatwa. W porównaniu z ubiegłym rokiem nasza liga mocno podniosła poziom. Spadły drużyny słabsze, a na ich miejsce wskoczyły zespoły mocniejsze. Zresztą zwróćmy uwagę, że w tym sezonie pada mniej goli niż w poprzednich rozgrywkach. Wracając do Filipa, to na pewno początek sezonu nie był dla niego udany. Liga toczyła się swoim rytmem, a u niego wkradła się nerwowość, bo brakowało tej skuteczności z poprzedniego sezonu. Do tego doszło to, że grał mniej, przez co stracił też pewność siebie. To jednak bardzo wartościowy zawodnik. Mamy teraz zimę, by odnowić jego formę.
Rozpoczęliście urlopy. Jak będą wyglądały te najbliższe tygodnie?
Zawodnicy wracają do treningów 14 grudnia. Każdy z nich ma indywidualną rozpiskę 12 jednostek treningowych. Znamy się już na tyle, że jestem pewny, że do tych treningów mocno się przyłożą. Do wspólnych zajęć wracamy 11 stycznia, a kilka dni później gramy pierwszy sparing. W pierwszym tygodniu lutego mamy zgrupowanie na własnych obiektach. W okresie przygotowawczym mamy naprawdę niezłych sparingpartnerów, dlatego myślę, że ten czas będzie dla nas bardzo owocny.







